Każda mama zastanawia się nie raz nad przyszłością swojego dziecka. Kim
będzie, jaką drogę kariery wybierze i czy w życiu będzie mu się dobrze wiodło. Niestety
młodzi ludzie nie mają obecnie najłatwiej, to od nas rodziców, naszej pracy, poświęcenia i zaangażowania zależy jak potoczą się losy naszych dzieci.
Uważam, że jednym z wielu rodzicielskich obowiązków jest przekazanie naszym pociechom wiedzy dotyczącej zarządzania pieniędzmi, wartości pieniądza oraz nawyku oszczędzania na wymarzoną zabawkę. Szczególnie w obecnych czasach kiedy wszystko jest na wyciągnięcie ręki, reklamy kuszą na każdym kroku a wybór niezależnie od dziedziny przyprawia o zawrót głowy
Z bólem serca przyznaję, że oszczędna nie jestem, ile mam tyle potrafię wydać i choć walczę mocno ze sobą to i tak zawsze skusi mnie jakaś promocja. Mój mąż (dzięki Bogu) jest moim przeciwieństwem, zanim coś kupi pomyśli czy oby na pewno jest to niezbędne, użyteczne, warte swojej ceny. Chciałabym żeby nasz skarb był taki jak tata, żeby potrafił rozsądnie dysponować pieniędzmi.
Kiedy Szymi miał roczek dostał swoją pierwszą skarbonkę. Wspólnie wrzucamy resztę, która zostaje po zrobieniu zakupów. Dziadki też pamiętają by od czasu do czasu coś wrzucić a i ukochaną ciocie Szymi też potrafi obskubać z drobniaków.
Jednak poza zbieraniem pieniążków na wymarzony rowerek czy inną zabawkę chciałam czegoś bardziej konkretnego i sensownego w kwestii oszczędzania. Będąc w banku w moje ręce wpadła ulotka o koncie oszczędnościowym dla najmłodszych. Po przyjściu do domu przestudiowaliśmy cała ulotkę i następnego dnia założyliśmy Szymiemu jego własne konto w banku. Naszym celem jest jednak to by Szymi nie był świadomy istnienia tego konta do chwili kiedy postanowi wyprowadzić się z domu i rozpocząć niezależne życie. Wtedy podarujemy mu prezent jaki uzbieraliśmy na jego lepszy start. Może wyda te pieniądze na nowy samochód, może pojedzie na swoje wymarzone wakacje a być może nadal będzie chciał odkładać na to konto swoje oszczędności. Jakkolwiek wyda te pieniądze będziemy szczęśliwi że mogliśmy się przyczynić do lepszego startu w dorosłe życie naszego syna.
Uważam, że jednym z wielu rodzicielskich obowiązków jest przekazanie naszym pociechom wiedzy dotyczącej zarządzania pieniędzmi, wartości pieniądza oraz nawyku oszczędzania na wymarzoną zabawkę. Szczególnie w obecnych czasach kiedy wszystko jest na wyciągnięcie ręki, reklamy kuszą na każdym kroku a wybór niezależnie od dziedziny przyprawia o zawrót głowy
Z bólem serca przyznaję, że oszczędna nie jestem, ile mam tyle potrafię wydać i choć walczę mocno ze sobą to i tak zawsze skusi mnie jakaś promocja. Mój mąż (dzięki Bogu) jest moim przeciwieństwem, zanim coś kupi pomyśli czy oby na pewno jest to niezbędne, użyteczne, warte swojej ceny. Chciałabym żeby nasz skarb był taki jak tata, żeby potrafił rozsądnie dysponować pieniędzmi.
Kiedy Szymi miał roczek dostał swoją pierwszą skarbonkę. Wspólnie wrzucamy resztę, która zostaje po zrobieniu zakupów. Dziadki też pamiętają by od czasu do czasu coś wrzucić a i ukochaną ciocie Szymi też potrafi obskubać z drobniaków.
Jednak poza zbieraniem pieniążków na wymarzony rowerek czy inną zabawkę chciałam czegoś bardziej konkretnego i sensownego w kwestii oszczędzania. Będąc w banku w moje ręce wpadła ulotka o koncie oszczędnościowym dla najmłodszych. Po przyjściu do domu przestudiowaliśmy cała ulotkę i następnego dnia założyliśmy Szymiemu jego własne konto w banku. Naszym celem jest jednak to by Szymi nie był świadomy istnienia tego konta do chwili kiedy postanowi wyprowadzić się z domu i rozpocząć niezależne życie. Wtedy podarujemy mu prezent jaki uzbieraliśmy na jego lepszy start. Może wyda te pieniądze na nowy samochód, może pojedzie na swoje wymarzone wakacje a być może nadal będzie chciał odkładać na to konto swoje oszczędności. Jakkolwiek wyda te pieniądze będziemy szczęśliwi że mogliśmy się przyczynić do lepszego startu w dorosłe życie naszego syna.